Ostatnio moją uwagę zwróciły teledyski Beyonce, dokładniej mówiąc chodzi o "Halo" i "Broken-hearted girl".
Teledysk "Halo" na początku wcale mi się nie podobał, jednak po kilkakrotnym obejrzeniu doceniłam go. Niby nic specjalnego, a jednak. Chodzi tu o miłość, która pokazuje się we wszystkim, co robimy każdego dnia. Nie trzeba heroicznych czynów czy wielkich słów. Wystarczą te drobne czynności, które wykonujemy każdego dnia.
"Broken-hearted girl" uznałam za wyjątkowy teledysk, za jeden z najlepszych, jakie widziałam. Niby nakręcony na plaży, niby taki banalny, a jednak wręcz przeciwnie. Jest w nim coś, co przykuwa uwagę, szczególnie zmiana kolorystyki.
piątek, 31 lipca 2009
poniedziałek, 27 lipca 2009
Maria Callas
Lubię oglądać na youtube różne występy Marii Callas. To była prawdziwa diva opery, drugiej takiej nie będzie. Szkoda, że jej kariera nie trwała dłużej. Zamieszczony występ to zdecydowanie mój ulubiony.
piątek, 24 lipca 2009
Zmierzch nauk humanistycznych? Od kiedy nikt nie potrzebuje literatury i historii?
Do napisania tego posta skłoniły mnie słowa, które w ostatnim czasie często słyszę. Studiuję germanistykę, lubię czytać książki i chciałabym po studiach uczyć niemieckiego. W szkole zawsze lubiłam takie przedmioty jak język polski, niemiecki, angielski czy historię. Nienawidziłam matematyki i fizyki, jakoś trawiłam chemię, biologię i geografię. Nigdy mnie te przedmioty nie interesowały, a do przedmiotów ścisłych po prostu nie miałam talentu i w dużej mierze musiałam się ich uczyć na pamięć. Niestety, nie każdy się do tego nadaje.
Ale do sedna: kiedyś nauki humanistyczne były bardzo cenione, studiowało się przede wszystkim historię, literaturę czy łacinę. A dzisiaj wprowadza się matematykę na maturę. Po co? Nie wiem. Rząd chce, żeby w Polsce było więcej inżynierów, elektryków, operatorów i konstruktorów maszyn itd. Uważam, że to kiepski pomysł, podobnie jak kuszenie przyszłych studentów stypendiami o wysokości 1000 zł. Po pierwsze: fakt, że ktoś MUSI zdawać matematykę na maturze, nie zachęci go do pójścia na kierunek ścisły. Po drugie: skomplikuje to życie wielu osobom, np. przyszłym studentom medycyny, którzy i tak zdają już biologię i chemię, a czasem też fizykę. Po trzecie: wysokie stypendia mogą kusić, ale dostaną je tylko ci, którzy dobrze będa sobie radzić na tych kierunkach, a więc w 99% ci, którzy i tak zamierzali rozpocząć studia ścisłe.
Poza tym czytanie książek. No właśnie. Dlaczego w polskich szkołach prawie wszystko ogranicza się już do fragmentów? Dlaczego młodzi ludzie nie potrafią przeczytać "Potopu"? To jest po prostu smutne. Kiedy byłam mała, moją ulubioną rozrywką było czytanie i pozostało tak do dzisiaj. Nie każdy musi, ale przydałoby się znać przynajmniej skarby literatury polskiej. Na maturze też wszystko jest podawane we fragmentach, co dodatkowo potęguje myślenie, że nie należy czytać. Z tego powodu ludzie nie umieją czytać ze zrozumieniem, co odzwierciedla się przede wszystkim w internecie. Na forach internetowych ortografia i stylistyka są po prostu przerażające. Błędy popełnia każdy, ale bez przesady ludzie!!!
Boli mnie to, że mówi się tylko o tym, że Polska potrzebuje absolwentów kierunków ścisłych. Czy nikt już nie potrzebuje humanistów? Ktoś kiedyś mi powiedział: literatura jest ok, ale nie może ona zmienić świata. Może i tak, ale to nie znaczy, że nie może zmienić życia pojedynczych jednostek. W filmie "Lista Schindlera" Spielberga (1993) jest taka scena, kiedy Niemcy pytają Żydów, co potrafią, aby zaklasyfikować ich do niewolniczej pracy. Jest wśród nich także wykładowca uniwersytecki, który zostaje zaklasyfikowany negatywnie. I pyta: od kiedy nikt nie potrzebuje literatury i historii?
Ale do sedna: kiedyś nauki humanistyczne były bardzo cenione, studiowało się przede wszystkim historię, literaturę czy łacinę. A dzisiaj wprowadza się matematykę na maturę. Po co? Nie wiem. Rząd chce, żeby w Polsce było więcej inżynierów, elektryków, operatorów i konstruktorów maszyn itd. Uważam, że to kiepski pomysł, podobnie jak kuszenie przyszłych studentów stypendiami o wysokości 1000 zł. Po pierwsze: fakt, że ktoś MUSI zdawać matematykę na maturze, nie zachęci go do pójścia na kierunek ścisły. Po drugie: skomplikuje to życie wielu osobom, np. przyszłym studentom medycyny, którzy i tak zdają już biologię i chemię, a czasem też fizykę. Po trzecie: wysokie stypendia mogą kusić, ale dostaną je tylko ci, którzy dobrze będa sobie radzić na tych kierunkach, a więc w 99% ci, którzy i tak zamierzali rozpocząć studia ścisłe.
Poza tym czytanie książek. No właśnie. Dlaczego w polskich szkołach prawie wszystko ogranicza się już do fragmentów? Dlaczego młodzi ludzie nie potrafią przeczytać "Potopu"? To jest po prostu smutne. Kiedy byłam mała, moją ulubioną rozrywką było czytanie i pozostało tak do dzisiaj. Nie każdy musi, ale przydałoby się znać przynajmniej skarby literatury polskiej. Na maturze też wszystko jest podawane we fragmentach, co dodatkowo potęguje myślenie, że nie należy czytać. Z tego powodu ludzie nie umieją czytać ze zrozumieniem, co odzwierciedla się przede wszystkim w internecie. Na forach internetowych ortografia i stylistyka są po prostu przerażające. Błędy popełnia każdy, ale bez przesady ludzie!!!
Boli mnie to, że mówi się tylko o tym, że Polska potrzebuje absolwentów kierunków ścisłych. Czy nikt już nie potrzebuje humanistów? Ktoś kiedyś mi powiedział: literatura jest ok, ale nie może ona zmienić świata. Może i tak, ale to nie znaczy, że nie może zmienić życia pojedynczych jednostek. W filmie "Lista Schindlera" Spielberga (1993) jest taka scena, kiedy Niemcy pytają Żydów, co potrafią, aby zaklasyfikować ich do niewolniczej pracy. Jest wśród nich także wykładowca uniwersytecki, który zostaje zaklasyfikowany negatywnie. I pyta: od kiedy nikt nie potrzebuje literatury i historii?
wtorek, 21 lipca 2009
Zniechecenie
Naszlo mnie lenistwo. Nie chce mi sie uczyc, nie moge sie na niczym skupic. Zostal mi jeszcze tylko jeden egzamin, z przedmiotu o frapujacej nazwie "Stereotypen und Fremdbilder in der Sprach- und Landeskundedidaktik". Na wczesniejsze egzaminy nie uczylam sie tak duzo, ale dzieki wrodzonej inteligencji, wczesniejszej wiedzy i rozwinietej zdolnosci kojarzenia faktow dostalam bardzo dobre oceny, z ktorych bylam zadowolona. I tym razem jakos bedzie.
Szkoda, ze i w sierpniu musze sie uczyc. Niestety, gramatyka kontrastywna to przedmiot, ktorego nie moglam zaliczyc w Niemczech, wiec musze zdac go w Polsce. Ale jestem dobrej mysli, chociaz zawsze trzymalam sie myslenia negatywnego, zeby sie nie rozczarowac. Ostatnimi czasy w ogole przestalam stresowac sie egzaminami, podchodze do nich ze spokojem. Byc moze zrozumialam, ze nie warto sie zadreczac. Pozostalo tylko uczucie, ze cos nade mna wisi. Nic wiecej. Kiedy jest juz po wszystkim, nadchodzi ulga.
Od pazdziernika musze sie skoncentrowac na pracy magisterskiej. Chce, zeby byla dobra. Nie po to tyle wysilku wlozylam w te studia, zeby teraz to wszystko unicestwic. Przeciez przez te wszystkie lata nie zajmowalam sie niczym innym, tylko nauka. Nie zaluje tego, bo uwazam, ze trzeba oddawac sie temu, co daje satysfakcje i przynosi pozytek.
piątek, 17 lipca 2009
Decyzje
W ciagu ostatniego roku podjelam wiele decyzji. Mam wrazenie, ze wywarly albo wywra one wplyw na cale moje zycie. Wiem, ze czesc spraw zawalilam, ze wszystko moglo byc inaczej, gdybym lepiej to czy tamto przemyslala. Niektorych bledow moglam przeciez uniknac. No i tu wlasnie tkwi sedno sprawy. Pewne rzeczy mozemy powstrzymac, wiemy, ze to, co robimy, nie jest sluszne albo tego nie wiemy, ale mimo to ryzykujemy. Nie jestem pewna, czy warto ryzykowac. Moze lepiej zostac na bezpiecznej przystani i trzymac sie tego, czego sie trzymalismy, skoro bylo nam dobrze. Tym bardziej ze ze mna nigdy nie bylo tak, ze nie docenialam tego, co mam. Wrecz przeciwnie. Jestem dumna z tego, ze pochodze z Polski i z tego, co osiagnelam, chociaz ciagle wydaje mi sie, ze to za malo i ciagle chce wiecej. Jednak mam pewna zalete, ktora na pewno pomaga mi w zyciu: jesli cos mi sie nie uda, nigdy sie nie zalamuje i przechodze nad tym do porzadku dziennego. Pieniadze czy dobra materialne nigdy nie byly sensem mojego zycia. Uwazam, ze jest nim rodzina, zdrowie i wiedza. Wiedza to tez jedna z tych rzeczy, ktorych nie da sie kupic. Wiem, ze wiem za malo. Dlatego chcialam sie poswiecic zdobywaniu wiedzy. Czy to sie uda? Nie wiem.
Czesto mysle o tym, co tak wlasciwie zapamietaja o mnie ludzie, kiedy odejde. Kto bedzie o mnie pamietal, kto tesknil, komu bedzie mnie brakowac. Chcialabym zostawic po sobie jakis slad na tym swiecie.
poniedziałek, 13 lipca 2009
Dzieci - let them live!!!
Do napisania tego postu sklonila mnie drazliwa kwestia, jaka jest aborcja. Otwarcie mowi sie o tym, ze kobiety powinny miec prawo wyboru. Ale co to za prawo wyboru??? Tego wyboru nie ma przeciez zabijane dziecko. I niech nikt mi nie mowi, ze ten zarodek w organizmie matki to nie czlowiek. A niby co??? Zastanawiam sie tez nad etyka zawodowa tych "lekarzy", ktorzy przeprowadzaja aborcje. Zakladam, ze rownie dobrze mogliby wyciagnac z kieszeni pistolet i zastrzelic na ulicy pierwszego lepszego przechodnia. Bo przeciez obie te rzeczy niczym sie nie roznia.
Nie mozna odbierac nikomu prawa do zycia. Te zabijane dzieci moglyby miec przeciez takie piekne zycie. Moglyby zobaczyc slonce, poczuc podmuch wiatru, moglyby poznac swiat. Ja wierze w to, ze Bog prowadzi je do miejsca, w ktorym sa naprawde szczesliwe, chociaz ich wlasne matki skazaly je na smierc. Jasne, ze nie kazdy ma szczesliwe zycie, ale nikomu nie mozna odbierac prawa do zycia, bo to fundamentalne prawo. Niechciane dziecko zawsze mozna oddac. Takie male ma duze szanse na adopcje i na rodzicow, ktorzy beda je chcieli. (Abstrahuje od przypadkow, kiedy ciaza jest zagrozeniem dla zycia matki).
Bardzo czesto czytamy tez w mediach o tym, jak male dzieci sa katowane na smierc przez swoich rodzicow. Ja pytam, jak w ogole ktos smie podniesc reke na dziecko. I po co tacy wyrodni rodzice w ogole "sprawiali" sobie dzieci. Naprawde mnie to przeraza, kiedy czytam o takich zbrodniach. Dzeci sa najwiekszym szczesciem na tym swiecie, trzeba pokazywac im swiat, chronic je i uczyc, a nie zabijac. Sama nie mam dzieci i nie wiem, czy kiedykolwiek bede je miec, ale jesli tak, to wiem, ze zrobie wszystko, co moge, zeby moje dzieci byly szczesliwe.
Tu przytaczam jeszcze tekst piosenki Celine Dion "If I could", ktora opowiada o wielkiej milosci matki do dziecka:
if I could
I'd protect you from the sadness in your eyes
give you courage in a world of compromise
yes, I would
if I could
I would teach you all the things I've never learned
and I'd help you cross the bridges that I've burned
yes, I would
if I could
I would try to shield your innocence from time
but the part of life I gave you isn't mine
I've watched you grow, so I could let you go
if I could
I would help you make it through the hungry years
but I know that I could never cry your tears
but I would
if I could
yes, if I live
in a time and place where you don't want to be
you don't have to walk along this road with me
my yesterday won't have to be your way
if I knew
I would try to change the world I brought you to
and there isn't very much that I could do
but I would
if I could
oh baby
I just want to protect you
and help my baby through the hungry years
'cause you're part of me
and if you ever ever ever need
I said a shoulder to cry on
or just someone to talk to
I'll be there, I'll be there
I didn't change your world
but I would
if I could
niedziela, 12 lipca 2009
International Klein Blue
Podobno istnieje 7 mln kolorow, ale my nazwalismy tylko czesc z nich. Roznice miedzy niektorymi odcieniami np. zielonego sa tak male, ze nie przyszloby mi do glowy, ze sa to inne odcienie. Nie potrafilabym tez np. wymyslic nowego odcienia jednego z kolorow. Choc na pewno jest to do zrobienia. Czytalam niedawno dosyc przerazajaca historie o tym, jak francuski artysta Yves Klein wymyslil nowy odcien niebieskiego. Kiedy czlowiek wpatruje sie w ten kolor przez dluzszy czas, moze dostac zawrotow glowy. Rzeczywiscie, jest w nim cos naprawde przerazajacego (pod spodem podaje linki, bo jakos nie chce, zeby ten straszny kolor widnial na moim blogu). Mlody Klein byl zafascynowany ksiazka Maxa Heindela o rozokrzyzowcach. Uwazali oni blekit za kolor symbolizujacy ducha uwolnionego z materialnego wiezienia. Klein stwierdzil, ze zaden odcien blekitu nie oddaje tego ducha, wiec uparcie i wrecz szalenczo usilowal skomponowac odpowiedni odcien. Wreszcie sie to udalo. Przez cale zycie Klein poszukiwal prawdy absolutnej, zyjac pod presja i w nieustannym napieciu. Zmarl w 1962 r., w wieku 34 lat. Przyczyna smierci byl drugi (!!!) zawal.
http://www.iainclaridge.co.uk/blog/wp-content/uploads/yves_klein_blue.gif
http://blogs.walkerart.org/offcenter/wp-content/offcenter/MondoCanecopy.jpg
http://blindflaneur.com/wp-content/uploads/2008/08/yves_klein_ikb.jpg
Przerazajaca historia. Wole nie wpatrywac sie w ten odcien przez dluzszy czas...
http://www.iainclaridge.co.uk/blog/wp-content/uploads/yves_klein_blue.gif
http://blogs.walkerart.org/offcenter/wp-content/offcenter/MondoCanecopy.jpg
http://blindflaneur.com/wp-content/uploads/2008/08/yves_klein_ikb.jpg
Przerazajaca historia. Wole nie wpatrywac sie w ten odcien przez dluzszy czas...
sobota, 11 lipca 2009
Czym jest strach?
"Przestalam sie bac. Strach jest tylko tym, czym pozwolimy mu byc. Czasem spada na czlowieka jak biale przescieradlo, spowija go calego i wydaje sie, ze nie ma z niego ucieczki i ze trzeba skulic sie w nim i mu poddac. Ale to nieprawda. Wystarczy podniesc rece i go rozsunac, rozedrzec, odrzucic. Wtedy odchodzi."
Beata Pawlikowska: Blondynka u szamana. Magiczna wyprawa do swiata Indian. National Geographic 2005, str. 127.
Beata Pawlikowska: Blondynka u szamana. Magiczna wyprawa do swiata Indian. National Geographic 2005, str. 127.
środa, 8 lipca 2009
Słowa, które są tak trafne
"Por fin he encontrado un remedio infalible que borre del todo la culpa
No pienso quedarme a tu lado mirando la tele y oyendo disculpas
la vida me ha dado un hambre voráz y tu apenas me das caramelos
Me voy con mis piernas y mi juventúd por ahí aunque te maten los celos"
(Shakira - Loba)
No pienso quedarme a tu lado mirando la tele y oyendo disculpas
la vida me ha dado un hambre voráz y tu apenas me das caramelos
Me voy con mis piernas y mi juventúd por ahí aunque te maten los celos"
(Shakira - Loba)
poniedziałek, 6 lipca 2009
Egzamin
Dzisiaj moje urodziny, a tu uczę się cały dzień, bo jutro egzamin, eh. Dlaczego w Niemczech zajęcia trwają do 24. lipca? No ale przynajmniej stwierdzam, że twórczość E.T.A. Hoffmanna zaczęła mnie fascynować. Fajnie będzie się pisało pracę magisterską. Grunt to pisać o tym, czym się człowiek interesuje. Literatura zawsze mnie interesowała i tak już pozostanie, a teraz i niemiecka zaczęła mi się podobać, a nie zawsze tak było. Teraz dostrzegam ten sens.
niedziela, 5 lipca 2009
Pierwszy post
Witam! Tu Madzia. To już chyba mój trzeci blog, do poprzednich zapomniałam hasła. Do tego już nie zapomnę :-) zapraszam wszystkich do regularnego odwiedzania mojego bloga i komentowania.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)