W ciagu ostatniego roku podjelam wiele decyzji. Mam wrazenie, ze wywarly albo wywra one wplyw na cale moje zycie. Wiem, ze czesc spraw zawalilam, ze wszystko moglo byc inaczej, gdybym lepiej to czy tamto przemyslala. Niektorych bledow moglam przeciez uniknac. No i tu wlasnie tkwi sedno sprawy. Pewne rzeczy mozemy powstrzymac, wiemy, ze to, co robimy, nie jest sluszne albo tego nie wiemy, ale mimo to ryzykujemy. Nie jestem pewna, czy warto ryzykowac. Moze lepiej zostac na bezpiecznej przystani i trzymac sie tego, czego sie trzymalismy, skoro bylo nam dobrze. Tym bardziej ze ze mna nigdy nie bylo tak, ze nie docenialam tego, co mam. Wrecz przeciwnie. Jestem dumna z tego, ze pochodze z Polski i z tego, co osiagnelam, chociaz ciagle wydaje mi sie, ze to za malo i ciagle chce wiecej. Jednak mam pewna zalete, ktora na pewno pomaga mi w zyciu: jesli cos mi sie nie uda, nigdy sie nie zalamuje i przechodze nad tym do porzadku dziennego. Pieniadze czy dobra materialne nigdy nie byly sensem mojego zycia. Uwazam, ze jest nim rodzina, zdrowie i wiedza. Wiedza to tez jedna z tych rzeczy, ktorych nie da sie kupic. Wiem, ze wiem za malo. Dlatego chcialam sie poswiecic zdobywaniu wiedzy. Czy to sie uda? Nie wiem.
Czesto mysle o tym, co tak wlasciwie zapamietaja o mnie ludzie, kiedy odejde. Kto bedzie o mnie pamietal, kto tesknil, komu bedzie mnie brakowac. Chcialabym zostawic po sobie jakis slad na tym swiecie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz